...na którą wypadnie? A może by tak na każdy dzień tygodnia inny kolor? Hmmm....
W każdym bądź razie warto przemyśleć:-) A obowiązkowo przynajmniej jedna!!!
Polecam satchel'ki z New Look:-)
Życie jest zbyt krótkie, żeby otaczać się brzydotą. Little treasures to pochwała rzeczy małych, codziennych, pięknych... Enjoy!
środa, 30 maja 2012
poniedziałek, 28 maja 2012
Balkonowe życie...
...kwitnie w najlepsze.
W tym roku w skrzynkach są kompozycje wielokrotnie pomieszane:-)
Podobnie jak w zeszłym roku jest bakopa i lobelia, które się świetnie sprawdzają na moim
nasłonecznionym balkonie, a bakopa ma jeszcze jedną ważną zaletę - dzielnie się trzyma do listopada!
Z nowości w tym roku u mnie "million bells" - szeleją wręcz w skrzynkach i jeszcze parę innych kwiatków,
których imion nie pamiętam niestety.
Oto parę kadrów:
W tym roku w skrzynkach są kompozycje wielokrotnie pomieszane:-)
Podobnie jak w zeszłym roku jest bakopa i lobelia, które się świetnie sprawdzają na moim
nasłonecznionym balkonie, a bakopa ma jeszcze jedną ważną zaletę - dzielnie się trzyma do listopada!
Z nowości w tym roku u mnie "million bells" - szeleją wręcz w skrzynkach i jeszcze parę innych kwiatków,
których imion nie pamiętam niestety.
Oto parę kadrów:
środa, 23 maja 2012
Happy birthday...
...chociaż zabrzmi to trochę ironicznie, bo jubilat już jest na tamtym świecie, ale dziś obchodziłby 78. urodziny.
Kto? Ojciec muzyki elektronicznej - Robert Moog, twórce pierwszego syntezatora.
I pomyśleć, że gdyby nie jego dzieło, nie byłoby ani Jarre'a ani całej reszty fantastycznych "elektroników".
Tak więc - cheers!!! And thanks!
Kto? Ojciec muzyki elektronicznej - Robert Moog, twórce pierwszego syntezatora.
I pomyśleć, że gdyby nie jego dzieło, nie byłoby ani Jarre'a ani całej reszty fantastycznych "elektroników".
Tak więc - cheers!!! And thanks!
wtorek, 22 maja 2012
Memo board
Dłuuuuga przerwa niechcący mi wyszła:-) No ale nie od dziś wiadomo,
że wszystko o mnie można powiedzieć ale nie to, że jestem konsekwentna i pilna:-)
Chociaż może nie jest tak źle, bo pracę domową odrobiłam, a czy na piątkę? Hmmmm....
Jak zwykle z moimi pomysłami bywa, kiszą się one bardzo długo najpierw w mojej głowie,
potem w szufladzie gdzie gromadzę potrzebne materiały, które to nabieraja tam mocy prawnej:-)
A ponieważ oprócz konsekwencji i pilności brakuje mi jeszcze dobrej pamięci,
dla ułatwienia sobie życia wyprodukowałam tablicę na notatki, czyli MEMO BOARD.
Użyłam do tego celu kawałka starego styropianu, starej tablicy korkowej, 10 m tasiemki,
materiał przypominający zamsz (bardzo fajny bo fabrycznie podszyty ocieplaczem)
i gwoździe tapicerskie.
Wszystko mocowałam za pomocą taśmy dwustronnej, tasiemki są przymocowane za pomocą gwoździ
tapicerskich, które są dłuższe niż zwykłe pinezki, więc lepiej się nadają.
że wszystko o mnie można powiedzieć ale nie to, że jestem konsekwentna i pilna:-)
Chociaż może nie jest tak źle, bo pracę domową odrobiłam, a czy na piątkę? Hmmmm....
Jak zwykle z moimi pomysłami bywa, kiszą się one bardzo długo najpierw w mojej głowie,
potem w szufladzie gdzie gromadzę potrzebne materiały, które to nabieraja tam mocy prawnej:-)
A ponieważ oprócz konsekwencji i pilności brakuje mi jeszcze dobrej pamięci,
dla ułatwienia sobie życia wyprodukowałam tablicę na notatki, czyli MEMO BOARD.
Użyłam do tego celu kawałka starego styropianu, starej tablicy korkowej, 10 m tasiemki,
materiał przypominający zamsz (bardzo fajny bo fabrycznie podszyty ocieplaczem)
i gwoździe tapicerskie.
Wszystko mocowałam za pomocą taśmy dwustronnej, tasiemki są przymocowane za pomocą gwoździ
tapicerskich, które są dłuższe niż zwykłe pinezki, więc lepiej się nadają.
piątek, 11 maja 2012
Raz na różowo
Fanką różu nie jestem ale takim zestawem raczej nie pogardziłabym:-)
Jak to mówią - małę jest piękne - małe różowe jest cudne:-)
Taki prezencik komunijny przygotowałam na zbliżającą się uroczystość.
So pink! So sweet!
Jak to mówią - małę jest piękne - małe różowe jest cudne:-)
Taki prezencik komunijny przygotowałam na zbliżającą się uroczystość.
So pink! So sweet!
czwartek, 10 maja 2012
Welcome on the board
Kolejne lato zbliża się szybkimi krokami i kolejny sezon stylu "marine".
I tak już chyba zostanie, bo co bardziej może się kojarzyć z latem niż granatowo-białe paski
doprawione odrobiną fuksji, pomarańczu czy czerwieni?
I cóż może być bardziej klasycznego?
Oto propozycje na lato:
I tak już chyba zostanie, bo co bardziej może się kojarzyć z latem niż granatowo-białe paski
doprawione odrobiną fuksji, pomarańczu czy czerwieni?
I cóż może być bardziej klasycznego?
Oto propozycje na lato:
wtorek, 8 maja 2012
Vinatage is my second name:-)
Wczorajszy dzień był dniem moich urodzin:-)
I wcale nie skłamię jeśli powiem, że to były 18-te urodziny,
bo faktycznie były, tyle że podwójnie:-)
A zdjęcie poniżej to mój osobisty manifest na tę okoliczność:-)
I wcale nie skłamię jeśli powiem, że to były 18-te urodziny,
bo faktycznie były, tyle że podwójnie:-)
A zdjęcie poniżej to mój osobisty manifest na tę okoliczność:-)
poniedziałek, 7 maja 2012
Świeża dostawa
"Kruca bomba, mało czasu..." jak powiadał pewien warszawski filozof:-). Nie ma czasu na craftowanie.
W wielkich bólach zrobiłam ostatnio kartkę imieninową dla mamy (Ireny-5 maja) i oczywiście chwilę potem stwierdziłam, że się powtarzam...
No a dzisiaj dotarły zakupione przeze mnie tasiemki, które są, jak na załączonym obrazku, przecudne.
Już mam mnóstwo pomysłów na ich wykorzystanie. Muszę sie tylko zmobilizować do pracy:-)
W wielkich bólach zrobiłam ostatnio kartkę imieninową dla mamy (Ireny-5 maja) i oczywiście chwilę potem stwierdziłam, że się powtarzam...
No a dzisiaj dotarły zakupione przeze mnie tasiemki, które są, jak na załączonym obrazku, przecudne.
Już mam mnóstwo pomysłów na ich wykorzystanie. Muszę sie tylko zmobilizować do pracy:-)
niedziela, 6 maja 2012
Ważka jest ważna...
...szczególnie w tym sezonie:-) I słusznie, bo motyw ważki z graficznego punktu widzenia jest niezwykle atrakcyjny.
Ważki pojawiły się nie tylko na ubraniach ale i na naczyniach, tapetach (zwróćcie uwagę na tapetę 3D - fantastyczna!),poduszkach, no i na biżuterii, nadając jej bardzo vintage'owy charakter.
Lubimy to, prawda?:-)
Ja niestety nie oswoiłam jeszcze żadnej ważki, ale z pewnością będzie to coś z bizuterii:-)
Ważki pojawiły się nie tylko na ubraniach ale i na naczyniach, tapetach (zwróćcie uwagę na tapetę 3D - fantastyczna!),poduszkach, no i na biżuterii, nadając jej bardzo vintage'owy charakter.
Lubimy to, prawda?:-)
Ja niestety nie oswoiłam jeszcze żadnej ważki, ale z pewnością będzie to coś z bizuterii:-)
piątek, 4 maja 2012
Smoke on the water
No, może nie "...on the water", ale spójrzcie jakie niekiedy mam udane widoczki gdy wyjdę sobie wieczorkiem
na balkon...
I to wszysto się dzieje 7 km od Pałacu Kultury:-)
na balkon...
I to wszysto się dzieje 7 km od Pałacu Kultury:-)
czwartek, 3 maja 2012
Książkowe haute couture
Długi weekend trwa, postanowaiłam w końcu zabrać się za zrealizowanie pomysłu na "ubranka" dla książek, który chodził mi po głowie już od jakiegoś czasu.
Oczywiście, jak to zwykle bywa z moimi wizjami, efekt końcowy odbiegł trochę od tego zamierzonego,
nie mniej jednak książki, a przynajmniej ich nikła część, nareszcie wpisują się w ogólny zamysł
aranżacyjny mojej sypialni:-)
Tak, tak, większość moich książek mieszka w sypialni, która jest jednocześnie moim gabinetem (jak to dumnie brzmi!).
Teraz nawet moja skromna toaletka musiała ustąpić miejsca książkom. Lustro zawisło sobie nad nimi a one dostały nowe wdzianka: opakowanie z białego papieru, bawełnieną koronkę (prawdziwy vintage!)do ozdoby i do tego tagi z tytułami.
Wygląda to teraz tak:
Oczywiście, jak to zwykle bywa z moimi wizjami, efekt końcowy odbiegł trochę od tego zamierzonego,
nie mniej jednak książki, a przynajmniej ich nikła część, nareszcie wpisują się w ogólny zamysł
aranżacyjny mojej sypialni:-)
Tak, tak, większość moich książek mieszka w sypialni, która jest jednocześnie moim gabinetem (jak to dumnie brzmi!).
Teraz nawet moja skromna toaletka musiała ustąpić miejsca książkom. Lustro zawisło sobie nad nimi a one dostały nowe wdzianka: opakowanie z białego papieru, bawełnieną koronkę (prawdziwy vintage!)do ozdoby i do tego tagi z tytułami.
Wygląda to teraz tak:
wtorek, 1 maja 2012
Powrót do korzeni czyli koronowane babeczki marchewkowe
Ponieważ trwa tak zwany długi weekend a to oznacza zero truskawek, w kwestii wypieków
musiałam się ratować tym czym chata bogata, czego wynikiem muffinki marchewkowe:-)
Trochę się już nam przejadły, ale przepis jest banalnie prosty i zawsze wychodzą.
Pierwotnie babeczki pieczone były w filiżankach, stąd ich nazwa: cupcakes, przyszło
mi do głowy, żeby rzeczywiście upiec je w filiżance. Odważnie użyłam do tego celu
wiekowych filiżaneczek, przecudnych, przywiezionych jakiś czas temu z mojego rodzinnego domu.
Bałam się troszkę, że mogą popękać ale zniosły to dzielnie, jak widać na załączonym obrazku.
Każda z babeczek została słusznie ukoronowana:-)
Wczoraj wieczorem miałam wenę twórczą i powstały takie oto klejnoty:
Przepis na muffinki marchewkowe:
produkty suche: 2 szkl mąki, 1,5 szkl cukru, 2 łyżeczki sody, 2 łyżeczki cynamonu, 0,5 szkl zmielonych orzechów włoskich (nie miałam więc dodałam płatki owsiane, równie dobre) - wszystko wymieszać
produkty mokre: 4 jajka, 1 szkl oleju roślinnego - jajka ubijamy aż będą puszyste, stopniowo dolewamy
olej, dosypujemy produkty suche, miksujemy wszystko przez chwilę na średnich obrotach.
Do masy dodajemy 4 szkl startej marchewki (czyli ok 4 solidne sztuki).
Marchewki mozna zetrzeć na małych oczkach ale ja zawsze (z lenistwa) ucieram na dużych:-)
Smacznego!
musiałam się ratować tym czym chata bogata, czego wynikiem muffinki marchewkowe:-)
Trochę się już nam przejadły, ale przepis jest banalnie prosty i zawsze wychodzą.
Pierwotnie babeczki pieczone były w filiżankach, stąd ich nazwa: cupcakes, przyszło
mi do głowy, żeby rzeczywiście upiec je w filiżance. Odważnie użyłam do tego celu
wiekowych filiżaneczek, przecudnych, przywiezionych jakiś czas temu z mojego rodzinnego domu.
Bałam się troszkę, że mogą popękać ale zniosły to dzielnie, jak widać na załączonym obrazku.
Każda z babeczek została słusznie ukoronowana:-)
Wczoraj wieczorem miałam wenę twórczą i powstały takie oto klejnoty:
Przepis na muffinki marchewkowe:
produkty suche: 2 szkl mąki, 1,5 szkl cukru, 2 łyżeczki sody, 2 łyżeczki cynamonu, 0,5 szkl zmielonych orzechów włoskich (nie miałam więc dodałam płatki owsiane, równie dobre) - wszystko wymieszać
produkty mokre: 4 jajka, 1 szkl oleju roślinnego - jajka ubijamy aż będą puszyste, stopniowo dolewamy
olej, dosypujemy produkty suche, miksujemy wszystko przez chwilę na średnich obrotach.
Do masy dodajemy 4 szkl startej marchewki (czyli ok 4 solidne sztuki).
Marchewki mozna zetrzeć na małych oczkach ale ja zawsze (z lenistwa) ucieram na dużych:-)
Smacznego!
Subskrybuj:
Posty (Atom)























